mój syn

Mój Syn i AZS

USPOKÓJ SIĘ, TO „TYLKO AZS” (Atopowe Zapalenie Skóry).

Atopia uznawana jest za współczesną chorobę cywilizacyjną. Organizm obciążony atopią reaguje odczynem alergicznym na różne pokarmy, substancje, czynniki środowiskowe, które u zdrowego człowieka nie wywołują żadnej reakcji alergicznej. Jest to choroba przewlekła, bardzo wymagająca, która obciąża całą rodzinę – szczególnie, gdy choruje dziecko. AZS przybiera różne postacie – od lekkiej, po bardzo ciężką; dzieli się na fazę remisji i zaostrzenia choroby. Może dać się „uśpić” na wiele lat, ale nigdy nie opuści swojego właściciela.

Z AZS należy się „zaprzyjaźnić”, inaczej ciężko będzie z nim żyć.

W 2012 ROKU URODZIŁ SIĘ KUBA. WÓWCZAS WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO. 

Mój syn Jakub urodził się z AZS (odjęto mu 1 punkt w skali Apgar za stan jego skóry), w tej chwili ma 3,5 roku. Od tamtego czasu trwa ciągła gonitwa z tą chorobą. Najgorszy okres przypadał po 6 miesiącu życia, wówczas  rozszerzaliśmy mu dietę , co skutkowało zaostrzeniem choroby. Półtora roku nieprzespanych nocy i widok dziecka drapiącego się do krwi. Chodziliśmy z mężem jak Zombiee i do tej pory nie wiem, jak przetrwaliśmy ten czas. Na szczęście, to już za nami.

W chwili obecnej Kuba jest w fazie tzw. marszu alergicznego. Stan jego skóry jest w miarę OK, natomiast ma problem z drogami oddechowymi, jest leczony na astmę. Kuba jest na diecie, co pozwala zapanować nad stanem jego skóry. Nie przyjmuje żadnych leków sterydowych na skórę (oprócz tych na astmę), używamy kosmetyków do skóry z AZS. Jest pod stałą opieką alergologa i pulmonologa.

NIE JESTEM SPECJALISTĄ.

Ten blog nie jest i nie będzie blogiem medycznym ani eksperckim. Jeżeli potrzebujecie bardziej specjalistycznej wiedzy, należy skonsultować się ze swoim lekarzem – specjalistą ( w tym przypadku – alergologiem), bądź szukać wiedzy na innych portalach. Bardzo pomocna jest Fundacja Alabaster, która pomaga nie tylko dzieciom z AZS,ale też osobom dorosłym.

Mój blog, to 3,5 roku intensywnej życiowej nauki. Pragnę rozjaśnić rodzicom fakt, że AZS to nie koniec świata, tylko trzeba to sobie uświadomić, przede wszystkim jeżeli chodzi o przygotowanie posiłków. Przepisy, które będę tu zamieszczać są testowane na mojej rodzinie w postaci mojego syna – atopika, męża – nieatopika i mnie – również nieatopika. Tak naprawdę dzięki jego chorobie, ja i mój mąż odżywiamy się bardziej świadomie i zdrowo.

A tak w ogóle, to nie tylko o chorobie ten blog, ale o wielu bardzo sympatycznych rzeczach, chwilach i radościach.

Zostaniesz z Nami?

Jo! A.

Reklamy